Nowy tydzień przynosi nowe wyzwania, choć niekoniecznie
raptowne zmiany – wciąż pozostajemy w płynnym, postmodernistycznym klimacie,
tym razem zwracając szczególną uwagę na zjawisko intertekstualności. Patronem
merytorycznym naszej analizy pozostaje John Fiske, którego solidarnie możemy
uspokoić, iż już nie będziemy tak krytyczni wobec jego teorii, jak ostatnio. Reasumując: postaramy
się omówić w jaki sposób Fiske rozumie
intertekstualność (czyli napiszemy jak sami rozumiemy rozumienie intertekstualności
przez Fiske'a), po czym nabytą wiedzę odniesiemy do konkretnego przykładu.
Wybór padł na cudowne dziecię telewizji Fox – American Horror Story:
Coven.
Można śmiało powiedzieć, iż intertekstualność to obecnie
słowo-klucz w dzisiejszych badaniach szeroko rozumianego tekstu. Pewnym dowodem
popularności może być notatka w polskiej Wikipedii, w której przedstawiono
różnorodne stanowiska i wnioski uczonych na temat intertekstualności. Jak na
ironię najmniej miejsca poświęcono tu badaczce, która ów termin ukuła. Mowa
oczywiście o Julii Kristevej, która pasjami analizowała naukowy dorobek Michaiła
Bachtina (podkreślamy nieprzypadkowo, ponieważ sam Bachtin, choć
niewiele miał wspólnego z telewizją, jest obecnie bożyszczem dla rzeszy ciągle
powołujących się na niego medioznawców), by dojść do konstatacji, iż to właśnie
on odkrył, iż „każdy tekst jest zbudowany z mozaiki cytatów” i „powstaje
poprzez wchłonięcie i przekształcenie innego tekstu”[1].
Swoje poglądy przedstawiła w 1968 roku i tę datę uznaje się za narodziny
określenia intertekstualność.
John Fiske w
swoich wywodach w książce Television Culture wykracza poza ramy dyskursu
teoretycznoliterackiego. Według niego,
intertekstualność nie musi być
przeniesieniem cząstki tekstu A do tekstu B w skali 1:1. Autor wyjaśnia,
iż „intertekstualność istnieje raczej w przestrzeni pomiędzy tekstami”. Jako
przykład podaje piosenkę Madonny „Material Girl”, którą uważa za parodię
piosenki „Diamonds Are a Girl's Best Friend” niezapomnianej Marylin Monroe z
filmu „Mężczyźni wolą blondynki”. Zresztą możemy obejrzeć oba występy:
(notabene obie piosenki
zostały co najmniej dwukrotnie połączone – w Moulin Rouge i w jednym z
odcinków Glee – jak widać, intertekstualność nie ustaje)
Utwór Madonny jest oczywiście
bezpośrednią aluzją do musicalu Hawksa, co nie zmienia faktu, iż obydwa teksty
równo czerpią z przebogatego źródła znaczeń, obrazów i konotacji, jakie
wywołuje słowo 'blondynka/włosy w kolorze blond'. Przy okazji, dzięki temu zaczerpnięciu,
powstają kolejne znaczenia, obrazy i konotacje.
Sednem wywodu Fiske'a wydaje się być jego podział
intertekstualności na dwa modele: horyzontalny i wertykalny. Ten pierwszy
obejmuje związki tekstu z jego elementami immanentnymi: gatunkiem, bohaterami i
zawartością, ten drugi pewną otoczkę:
reklamy producentów, materiały promujące dzieło, lub na dalszym planie –
reakcje publiczności: listy, plotki, domysły.
Z obaczmy jak podane modele można odnieść do serialu American
Horror Story: Coven.
Poziom horyzontalny
Twórcy AHS wprowadzili pewne narracyjne novum: każdy
sezon stanowi zamkniętą, autonomiczną całość, innymi słowy - prezentuje
zupełnie inną american horror story. Niemniej jednak, pomiędzy
poszczególnymi sezonami istnieje wewnętrzna, oczywiście intertekstualna sieć.
Twórcy serialu mają np. tendencję do umieszczania akcji w heterotopijnych,
złowrogich przestrzeniach; w przypadku Sabatu jest to Szkoła Madame
Robichaux dla Specjalnych Dziewcząt (nieoficjalnie szkoła dla czarownic).
Obecność niemal tych samych aktorów daje możliwość podziwiania ich kolejnych
metamorfoz, jednak pomimo nowych ról i kostiumów, aktorskie emploi niektórych
wykonawców właściwie się nie zmienia. Jessica Lange za każdym razem wciela się
w rolę silnej, bezwzględnej heroiny z nieodłącznym papierosem lub kieliszkiem
chardonnay. Frances Conroy, dzięki geniuszowi charakteryzatorów, z wdziękiem
odgrywa tzw. role charakterystyczne, jak choćby postać ekscentrycznej i
egzaltowanej czarownicy Myrtle Snow.
Niewątpliwą
gratką dla widzów są świadome, subtelne nawiązania pomiędzy sezonami. Otóż, w
ostatnich odcinkach danej części twórcy umieszczają pewne mało zauważalne
elementy, które stanowią zapowiedź motywu przewodniego następnego sezonu. W 10
odcinku 2 serii opętana siostra Mary Eunice
dedykuje siostrze Jude, swojej eks-przełożonej, a następnie pacjentce,
piosenkę z szafy grającej - I put a spell on you. Niemal te same słowa
padają między dwoma czarownicami na początku 10 odcinka 3 serii.
Przynależność
gatunkową AHS oczywiście określa sam tytuł. Fiske uważa jednak, iż sam
gatunek, w zależności od potrzeb i wymagań odbiorców może ulegać rozlicznym
modyfikacjom. W sztafażu Sabatu można wyróżnić dramat rodzinny,
thriller, surrealistyczną, czarną komedię i teen romance (złośliwi nawet
twierdzą, iż w tym sezonie horroru było zdecydowanie najmniej). Sam gatunek prawdziwego
serialu grozy chyba nigdy nie cieszył się szczególną popularnością – można
wymienić nieco archaiczne już dzisiaj Z archiwum X, dosyć jednostajne Supernatural
(10 sezonów !) czy kolejne odcinki Mistrzów Horroru (tylko dla orłów o
mocnych nerwach!). Producencki duet Brad Falchuk & Bryan Murphy, który
wcześniej pomyślnie reaktywował telewizyjny musical w postaci Glee, z
sukcesem odświeżył również gatunek horroru. Pod względem tematu i bohaterek Sabat
łączy powinowactwo z takimi produkcjami jak Eastwick, Sabrina,
nastoletnia czarownica czy Czarodziejki (zresztą do oglądania dwóch
ostatnich przyznaje się jedna z bohaterek, Quennie).
Poziom wertykalny
Promocja 3 sezonu rozpoczęła się de
facto w trakcie sezonu 2 od wspominanych już wcześniej ukrytych w serialu
wskazówek, tudzież od subtelnych aluzji w udzielanych przez twórców wywiadach.
Premierę serialu poprzedziły iście surrealistyczne, krótkie teasery, które w
końcu połączono, tworząc intertekstualny zwiastun (np. widzimy-słyszymy
chociażby cover grupy Animals, zaś wiszące przy ścianach postacie zostały wzięte
z tanecznego widowiska Piny Bausch):
Oczywiście,
stacja Fox na bieżąco dbała o promocję swojego dzieła, choćby poprzez
umieszczanie na oficjalnej stronie internetowej czy fejsbukowym fanpage'u
zdjęć, memów, materiałów „making of” czy też krótkich, dynamicznych i
niejednoznacznych zwiastunów następnych odcinków. Udział w reklamowaniu serialu
brali również występujący aktorzy. Wielkie poruszenie wywołało np. wyznanie
Lange, która poinformowała audytorium o rezygnacji z prac nad piątym
sezonem.
Rozwój
cyberprzestrzeni sprzyja powstawaniu tekstów trzeciorzędnych. Tak było również
w przypadku AHS. Wystarczy choćby spojrzeć na dziesiątki nieoficjalnych
stron fanowskich na facebooku, w którym widać zróżnicowanie na sezony, państwa,postaci.
Facebook i inne portale społecznościowe wydają się być
najlepszą platformą wymiany poglądów, gdyż można komentować serial na bieżąco,
w czasie seansu, wyrazić pochwałę lub dezaprobatę i spotkać się z poparciem lub
sprzeciwem (ewentualnie zebrać trochę lajków). Istnieją również liczne strony fanowskie, strony z gifami,
blogi. Serial pobudza wreszcie kreatywność widzów, powstały np. karty Tarota,
inspirowane postaciami z serialu, a nawet fałszywe plakaty i teasery, pokłosie plotek,
co lub kto będzie straszyć w następnym sezonie.
Na polskim
podwórku dyskusje trwały najczęściej na filmwebie (chwała portalowi za to, iż w
przeciwieństwie do serwisu imdb, uznał sezony za oddzielne tytuły, co bardzo
uprościło komunikację). Najwięcej informacji na temat nadchodzących odcinków,
tudzież omówienia tych wyemitowanych, pojawiło się na stronie horrorstory.pl.
Na tym portalu również odbyła się sonda z pytaniem, które niemal od pierwszego
odcinka elektryzowało widzów: mianowicie kto zostanie nową wszechmocną
Najwyższą (zwierzchniczką sabatu) po śmierci demonicznej Fiony Goode. Wygrała
najbardziej finezyjna odpowiedź – 'Fiona wskrzesi się, wyjdzie z grobu i
pozabija wszystkich!'
Jak zawsze spóźniony M.
[1]A.
Burzyńska, M. P. Markowski, Teorie literatury XX wieku, wydawnictwo Znak,
Kraków 2009, s. 334.