Motto

Motto

wtorek, 11 marca 2014

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: noe-telewizja


Muszę przyznać, że wykonanie tego zadania, a przynajmniej jego empirycznej części,  wydawało mi się dość karkołomne. Według „ptasiej” klasyfikacji aktywności człowieka wolę raczej pohukiwać niczym sowa, niż ćwierkać jak skowronek o poranku, a od programu śniadaniowego dużo bardziej preferowałbym obiadowy, gdyby takowy powstał. Niemniej jednak, udało mi się wstać i zapoznać z materiałem badawczym.

Mój wybór był z wiadomych względów ograniczony, ostatecznie zdecydowałem się na Pytanie na śniadanie, które wydało mi się ciekawsze do zanalizowania pod kątem związków z neo-, i jak się okaże, również z paleotelewizją. (Dla niewtajemniczonych, którzy również są mile widziani na naszym blogu, w telegraficznym skrócie podaję, iż odwołuję się do teorii Cassettiego, który w swoich badaniach telewizyjnego medium, wyróżnił dwa podstawowe modele – paleotelewizję, telewizję papy, w której przekaz jest jednokierunkowy, a szczególny nacisk stawia się na aspekt edukacyjny oraz neotelewizję, bliższą naszych czasów, której główny przedmiot zainteresowania stanowi  interaktywność, rozrywka, familiarność, przyciągnięcie widza).

Już o 7:56, zaraz po zakończeniu emisji archiwalnego odcinka M jak miłość, sztandarowego serialu Dwójki, pojawiło się logo PnŚ. Był to jednak tylko zwiastun, a nie rozpoczęcie programu. Para prowadzących (w tym przypadku Anna Popek i Michał Olszański) na żywo przywitała serdecznie widzów, pokrótce opowiadając im jakie tematy zostaną w dzisiejszym odcinku poruszone. Już przed właściwym początkiem, dziennikarze starają się nawiązać i podtrzymać bezpośredni kontakt z odbiorcą, zaangażować go i zainteresować nadchodzącą treścią (ewentualnie mogą widza zniechęcić, jeśli nie należy on do sympatyków danego duetu).

Po krótkich reklamach, punktualnie o ósmej, przy akompaniamencie ciepłego, żeńskiego głosu przed naszymi oczami ukazuje się bardzo krótka czołówka: tło w kolorze écru, animowane plamy barw, zdjęcia – stopklatki, przedstawiające dzisiejszych gospodarzy oraz rysunki przedmiotów, które tradycyjnie określilibyśmy jako żeńskie: czapeczka, krzesło kuchenne, oko z podkreślonymi rzęsami, pomalowane usta. Mając na uwadze osławione dzisiaj pojęcia gender, można odnieść wrażenie, iż już od pierwszych sekund twórcy dają wprost do zrozumienia, do kogo przede wszystkim adresują program, przez co w pewien sposób ograniczają swoją grupę docelową. Początek mocno kontrastuje z neutralną czołówką DDTVN, która raczej przedstawia poranne, słoneczne zdjęcia Warszawy czy charakterystyczny zegar, w którym „pospadały liczby” (przekaz jest jasny: nie spieszmy się, cieszmy się nowym dniem, afirmujmy życie).

Twórcy programu neotelewizyjnego starają się zbliżyć wygląd wnętrz studia do pieleszy domowych, tak aby wzbudzić w odbiorcy pozytywne emocje i poczucie współuczestnictwa. Scenografia PnŚ prezentuje się ubogo, dominują wyblakłe, statyczne barwy. W oczy nie rzuca się naturalność (jak w przypadku DDTVN),  tylko studyjna sztuczność – przewaga nienaturalnego oświetlenia, plastikowe cegiełki na ścianach, widok za sofami, imitujący dachy Warszawy, tudzież ustawione na asymetrycznych regałach książki, przypominające atrapy. Najbardziej naturalnym miejscem okazał się znajdujący się na uboczu  pokój z dużymi, prawdziwymi oknami, w sam raz na odbycie poważniejszych, intymniejszych rozmów  (w opisywanym odcinku przeprowadzono w nim tylko jeden wywiad -  z kobietą, która straciła męża w wyniku błędu zespołu lekarzy), ale nawet to pomieszczenie nie może konkurować z wnętrzem DDTVN – w tle nie widzimy warszawskiej panoramy, a co najwyżej zwyczajną jezdnię i chodnik. Widok pędzących samochodów i spieszących się ludzi (spotęgowany niekiedy nietrafionym kadrowaniem), w połączeniu z przykrym kontekstem rozmowy budził zdecydowanie negatywne skojarzenia, poczucie zagrożenia.

Cechą programów neotelewizyjnych jest także żonglowanie tematami, sięganie nawet do  tabu, choć, w tym przypadku, wczesna pora nie pozwala na przekraczanie wszystkich granic i stwarza pewne ograniczenia[1] W ten sposób tematy podniosłe, ważne przeplatają się ze sprawami błahymi, ludzkie dramaty z najmodniejszym kolorem szminki i ploteczkami. Jak to wygląda w przypadku PnŚ?  Oto zapis rozmów w dzisiejszego wydania (10.03.14):
 
1)      reportaż o weekendowych manifestacjach z  okazji Dnia Kobiet
2)      zmiany w rozkładzie PKP, rozmowa z rzecznikiem PKP
3)      śmierć na stole operacyjnym – reportaż nt. błędów w sztuce lekarskiej, rozmowa z kobietą, która domaga się sprawiedliwości, po tym jak jej mąż zmarł w czasie operacji wstawienia gastro-bypassa
4)      Czerwony Dywan – stały dział PnŚ, w którym dwie dziennikarki oglądają na ekranie przeprowadzone wcześniej wywiady z różnych wydarzeń towarzyskich, a następnie, nierzadko dowcipnie je komentują
5)      sytuacja na Ukrainie – rozmowa z Piotrem Kraśko i z korespondentką z Sewastopola Marią Stepan
6)      „Człowiek „ślepnie” w słuchawkach na uszach” - cyt. – rozmowa z dziennikarzem Dziennika Zachodniego i inspektorem policji, którzy ostrzegają przed zgubnymi konsekwencjami zasłuchania na przejściach dla pieszych
7)      pogoda – Wszędzie dzisiaj słonecznie!
8)      reklamy
9)      panorama
10)  walka rodziców o miejsca w przedszkolu – rozmowa z dwoma dyrektorkami szkół i przedstawicielką MEN
11)  Bromba w sieci – reportaż z premiery nowego spektaklu w Teatrze 6. piętro
12)  tipsy – co jest teraz najmodniejsze w świecie paznokci? - rozmowa z manikiurzystkami
13)  kuchnia – małżeństwo przygotowuje smaczne i szybkie dania z okazji Dnia Mężczyzny
14)  akcja Anny Lewandowskiej – sprawozdanie z mitingu, zorganizowanego na rzecz jej chorej koleżanki
15)  bokwa – nowy sposób na fitness
16)  agresja wśród kobiet – rozmowa z trzema kobietami nt. rosnącej liczby aktów przemocy wśród płci pięknej (wśród zaproszonych Agata Passent)
17)  reklamy
18)  pogoda - „Nikt na fejsbuku nie napisał, aby u niego padało!”
19)  reklamy
20)  Ofiary banków – kredyt wzięty we frankach szwajcarskich – rozmowa z poszkodowaną, przedstawicielem fundacji Pro Futuris i prawnikiem
21)  moda – żółty może być ciepły i zimny i jest najmodniejszym kolorem wiosny
22)  wywiad (nagrany wcześniej) z ocalałym z zamachu na WTC
23)  powrót do kuchni – stek gotowy, ciasto francuskie już się upiekło
24)  korekcje powiek – rozmowa z właścicielką kliniki chirurgii plastycznej
25)  reklamy
26)  pogoda – nadal pogodnie, nigdzie nie pada!
27)  DNA i kwestia ojcostwa – rozmowa z  matką dwóch córek, która musi udowodnić ojcostwo zmarłego partnera i prawnikiem, komentującym jej sprawę
28)  Orły 2014 – relacja z przygotowań, rozmowa z Grażyną Torbicką
29)  powrót na Czerwony Dywan, rozmowa z uczestniczką muzycznego show Dwójki Voice of Poland
30)  Dzień Mężczyzn – rozmowa nt. Czego mężczyźni pragną najbardziej ?, wśród zaproszonych Piotr Pręgowski i Paolo Cozza
31)  kuchnia – ciasteczka z ciasta francuskiego już się napełniły farszem z koziego sera, małżeństwo chwali się, że wkrótce wyjeżdża do Londynu, aby podnieść swoje kwalifikacje zawodowe
32)  występ zespołu Naaman
33)  zapowiedź następnego wydania: matka sprzedała córkę razem z mieszkaniem, Maciej Zień zostanie szewcem, jak radzić sobie z nocnymi koszmarami dzieci.

Widzimy niezwykle szerokie spektrum tematyczne, dobrane, przynajmniej na pierwszy rzut oka. w sposób chaotyczny: poważne zagadnienie o randze międzynarodowej (Ukraina), ludzkie nieszczęścia obok rzeczy nieistotnych (tipsy, żółty kolorem sezonu, etc.) i ujmując najprościej - reklam (np. Orły 2014, transmitowane na Dwójce, spektakl, uczestniczka programu muzycznego, emitowanego w soboty).

Przy takim zestawieniu, nawet najistotniejsze kwestie w końcu ulegają trywializacji, merytoryczne rozmowy zmieniają się w, kolokwialnie mówiąc, bajdurzenie. Nie bez znaczenia wydają się „momenty przejścia” między poszczególnymi segmentami w postaci dosyć niefortunnych wypowiedzi Anny Popek. Jaskrawy przykład: „Na pewno w takich chwilach (rata kredytu wzrasta o kilkaset procent) może człowieka zalać żółć. A propos żółci, zobaczmy czy żółty jest teraz w modzie..?” (parafraza jej słów). Czas na każde zagadnienie jest ściśle wyliczony, a więc ograniczony, musi odpowiadać podanemu na dolnym pasku harmonogramowi, rozpisanemu w minutach. Ostatecznie, nawet najpoważniejsza rozmowa nie trwa dłużej niż 10 minut, dominuje pobieżność, chwilowość. Współczujemy pani X w jej nieszczęściu, ale za tydzień w ogóle nie będziemy o niej pamiętać. Zresztą program śniadaniowy, „owoc” neotelewizji, nie wymaga od nas pełnej koncentracji. Można odnieść wrażenie, że bardziej zależy mu na biernym odbiorze, towarzyszeniu w codziennych obowiązkach, byle tylko nie zmieniać kanału. Zegar na dolnym pasku pomaga każdemu z odbiorców dostosować seans do własnego rytmu dnia. Częste pokazywanie harmonogramu pozwala widzom indywidualnie wybrać to, co ich interesuje najbardziej, dzięki niemu, wiedzą, kiedy mogą spokojnie usiąść przed telewizorem, kiedy przygotować śniadanie, a kiedy wyjść do pracy. Wreszcie, nieskomplikowane, pobieżnie zarysowane tematy nie wymagają mistrzostwa w podzielności uwagi i bez problemu możemy ich słuchać (albo rzucić na nie okiem) w trakcie innych codziennych zajęć.

Można odnieść wrażenie, że ostatnimi czasy telewizja publiczna przeżywa kryzys tożsamości, gdyż, chcąc nie chcąc, musi pogodzić dwa opisywane we wstępie modele. Wielka przeszłość, renoma, tudzież korzystanie ze środków publicznych i abonamentu wymaga od niej zachowania klasy oraz zapisanego w statucie realizowania społecznej misji, co zbliża ją do typu paleo. Niemniej jednak, dzisiejsze komercyjne programy wymagają podjęcia walki o widza, tworzenia dla niego niezobowiązującej atrakcji, czemu najlepiej służą neo-programy. Tym samym powstaje pewien rozdźwięk, co świetnie obrazują niezwykłe zestawienia w ramówce – z jednej strony cykl Kocham kino, z drugiej programy typu Gwiazdy tańczą na lodzie, Pytanie na śniadanie w dni powszednie i Między niebem a ziemią w niedzielę.  Efekty takiego paradoksu jeszcze nie raz dostarczą badaczom interesujących przykładów.

M.

[1]Program miał już dwukrotnie problemy z KRiT -em, z powodu nieodpowiednich treści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz